Kim jestem
Sergiusz Rotman
Działanie rozwiewa wątpliwości
Motto, które wymyśliłem jeszcze w szkole i które towarzyszy mi do dziś. Choć z biegiem lat coraz lepiej rozumiem, że czasami wątpliwości są sygnałem, którego nie warto ignorować.
To motto przyświecało mi przez większość mojego dojrzałego życia – przez czasy licealne, gdzie działałem aktywnie w samorządzie szkolnym, po czasy studenckie, gdzie oprócz łączenia studiowania prawa i ekonomii realizowałem się w projektach w ramach stowarzyszenia studenckiego – aż w końcu po pierwsze kroki w karierze korporacyjnej. Było zdaniem otwierającym mój pierwszy w życiu życiorys.
Nic nie jest jednak czarno-białe, a dorosłe życie odkrywa całą gamę szarości pomiędzy. Coraz lepiej rozumiem, że czasami wątpliwości są sygnałem, którego nie warto ignorować. Jestem na początku tej drogi i wiem, że będę na niej do końca życia – a projekt „Jak używać AI?” ma mi w tym pomóc. Dlatego nie będzie to projekt o AI ani o technologii – będzie to projekt o Człowieku i o tym, jak tej technologii używać, żeby tworzyć siebie.
Rodzina i miejsce
Jestem mężem niesamowicie inspirującej i twórczej pani mecenas oraz ojcem pełnej pasji i spontaniczności córki i młodszego od niej, wiecznie radosnego – ale też zdradzającego analityczne podejście do rozeznawania rzeczywistości – syna.
Mieszkamy na obrzeżach Trójmiasta, bo Gdynia „była mi obiecana” – choć spełnienie tego marzenia okazało się wymagające na wielu poziomach. Chyba po pięciu latach zaczynam już „być stąd” i nie tęsknić aż tak za moim ukochanym Wrocławiem, gdzie studiowałem, a także ziemią lubuską, gdzie na zawsze zostawiłem kawałek swojej duszy na jednym z pomostów nad jeziorem sławskim.
Droga zawodowa
Zawodowo i kompetencyjnie definiuję się jako prawnik od technologii. Rozpoczynałem karierę w korporacyjnych działach prawnych międzynarodowych banków, aby później „złapać falę” RODO i zostać kierownikiem produktu w firmie tworzącej platformę do zarządzania danymi oraz ich jakością, pochodzeniem i przepływem.
Moją rolą była ochrona tych danych pod kątem prawnym – zasady RODO musiały być przełożone na kod, funkcje, formularze, modele, automaty i interaktywne panele. Ta rola, najdłuższa w mojej karierze – pełniona przez 7 lat – ukształtowała mnie najmocniej i pokazała mi, gdzie jest moje miejsce: jestem pomostem, tłumaczem łączącym dział prawny z inżynierami, biznes z technologią, sprzedaż z architekturą danych.
Kolejne etapy są ciągle w (prze)budowie, podobnie jak świat, który nas otacza. Ten wiatr zmian to już nie jeden ogromny podmuch niszczący mury – to seria szkwałów, nagłych zrywów, które wymagają częstszego trymowania żagli i kursu. Jeden z nich pozwolił mi zdobyć doświadczenie w etycznym wykorzystywaniu AI, ocenie ryzyka projektów AI i zarządzaniu jakością wdrożeń w jednej z największych firm konsultingowych na świecie. Kolejny – wejście w krytyczną infrastrukturę do ciągłego monitorowania sztucznej inteligencji.
We wszystkich tych rolach był zawsze wspólny mianownik: prawnik mówiący językiem technologii.
Dlaczego ten projekt?
W drodze pomaga mi nieustannie inteligencja: własna – szczególnie ta emocjonalna, która jest fundamentem komunikacji i zrozumienia – jak i ta zewnętrzna, czyli sztuczna. Ale mniej obca, bo coraz bardziej oswojona dzięki podejściu do niej jako niezrównanego narzędzia do stworzenia czegoś unikalnego – własnej bazy wiedzy.
Mam nadzieję – a głęboko w to wierzę – że będę w stanie przekazać to podejście każdej osobie otwartej na zdobycie takich umiejętności. I że proces ten otworzy nas na nową erę korzystania z technologii: w sposób skuteczny, ale i odpowiedzialny.
A na ten moment zacznijmy najprościej, jak się da:
Jak używać AI?